To jest wersja demonstracyjna strony! Zarejestruj się, by utworzyć własną postać.
02.08.2010
Część 3/3

Do diabła, wymyśł coś, migiem! Zaraz, okno, to jest to. Muszę mieć jakieś pięć sekund. Hehe, jeśli to się uda, to historia barowa będzie z tego przednia.
- hej, dobrze że jesteście, pomóżcie mi!- krzyczę gapiąc się na drzwi, nie te podziurawione, ale te głowne. I dziekuje, każdy się odwraca, paru idiotów nawet strzeliło, aż w końcu każdy napie... w tamtą strone. A tych dwóch cyngli już wyrzucono z gry. Ja w międzyczasie już dawno lecę jak wariat z tą cholerną teczką.

Gdy jestem już daleko, uśmiecham się do księżyca, w pełni zadowolony z wypełnienia zadania. Hm, ale trzeba się narazie w pobliżu nie szwędać. A ciekawe co jest w teczce. Co mi tam, raz zajrzę.
"raport napadnienci na karawany i innych rozbojuw"

Ręce opadają. Jezu, nie ta teczka. Aj tam, powiem że to jedyna jaka tam była, kto zauważy różnice?

- ty idioto!! Popie.... bezmózgi cwelu, teczka była żółta, jakim cudem jest czarna??- zleceniodawca wyraźnie wkurzył się.
- eee, przemalowali ją dla zmyły, ale ja chytry jestem i nie dałem się oszukać- odpowiedziałem w przebłysku inteligencji. W końcu dostałem nawet premię. Ale naprawdę wole zniknąć stąd, na długo.

Awanturnik wanna

02.08.2010

Część 2/3

Podchodzę bliżej. Od razu zwracam uwagę na rękojeść rewolweru, na której znajdują się cztery nacięcia.
- strzałami w głowę, gdybym miał nacinać spluwę co zabitego, to musiałbym ją dawno zmienić. Czego?- wysoki blondyn obserwując mnie zapytał. Drugi, łysy i mniejszy, z ciekawością oglądał tą scene i odpalił papierosa. Dobra, tylko tego nie zepsuj, myślę rozpaczliwie.
- Jestem umówiony z waszym szefem- mówie, i dla pewności sukcesu dodaję: - muszę z nim pogadać. Owszem, możesz mu to przekazać, ale to tajemnica i zapewne Cię zabije. Mogę też wyjść. To jak?-
Zauważyłem grymas niezdecydowania dużego i chichot łysola, który powiedział:
- Dobra pacanie, właź, byle szybko. Bo albo palę, albo zabijam gości. A mam już tylko jedną fajkę.-
Trochę wystraszony otworzyłem drzwi.

Wchodząc do pokoju, poczułem potrzebę snu. Zmęczenie, paraliż nerwowy, niewyspanie? Dałem sobie z tym spokój. Przy biurku ze sterta szpargałów siedział właśnie ten ich szef, wywołując u mnie skojarzenia z alfonsem. Obok stał jakis mutant, który celował do mnie z niemiłego ekspresa. Po dłuższych oględzinach to jednak był na serio wielki facet. - kim ty ku... jesteś, co tu robisz?!- ze wściekłościa w głosie zapytał boss, którego wyglądu nie opiszę ze względu estetycznych.
Dobra, koniec tej farsy, z szefem to inaczej załatwimy. Podchodząc powoli bliżej, zacząłem gadke:
- hej, spokojnie, duży, opuść tą spluwe. Szefie, słuchaj, przysłal mnie Bob.
- jaki znowu pieprz.... Bob?!- po tych słowach wielgas, gdyby dostał skurczu palca, było by po mnie.
- jak to jaki Bob? Bob żniwiarz, teraz twoja kolej frajerze!!- ułamek sekundy na działanie. Rzuciłem się pod biurko, w locie eliminując gnoja z pistoleta. Duży się wnerwił, strzeliłem na oślep żeby się wyłożył, a wtedy przetoczyłem się przez szpargały i wpakowałem mu kulkę w morde. Jest i teczka, ale teraz ogień zaporowy wymagany.

Cholera, to był głupi pomysł, nie mam jak zwiać. Jak wstanę to gleba dobrowolnie lub na stałe. Jak zwykle schrzaniłem sprawe. Marze już tylko aby zmienić gacie.
C.d.n.
Awanturnik wanna

 

19.07.2010

3 bronie - do walki wręcz, lekka strzelecka i ciężka strzelecka można zdobyć na Neuroshimowych pustkowiach!

Bronie są dostępne od 40 poziomu gracza i wyżej. Hardcoreowcy - do dzieła!

23.06.2010

Hej Neuromaniacy!

Stworzone zostały przez nas 2 komendy

1. DAJPRZEDMIOT
2. DAJGAMBLE

Pierwsza jak nazwa wskazuje służy do przekazywania przedmiotów w systemie gracz->gracz
Druga do przekazywania gambli w systemie gracz->gracz

Aby właściwie zadziałały należy wysyłać wg opisanego schematu

ad 1)

DAJPRZEDMIOT X Y gdzie X to numer przedmiotu w plecaku (sprawdzamy oczywiście wysyłając PLECAK) a Y to nick gracza, któremu chcemy przekazać przedmiot

Przykładowo: DAJPRZEDMIOT 2 KRAUSER

Czyli przedmiot oznaczony jako (2) w naszym plecaku powędruje do użytkownika o nicku Krauser.

ad 2)

DAJGAMBLE X Y gdzie X to ilość gambli, a Y to nick gracza.

Przykładowo: DAJGAMBLE 10 SAPHIR

Czyli 10 gambli (ilość gambli sprawdzamy oczywiście za pomocą komendy JA) wpłynie do użytkownika o nicku SAPHIR.

- Nie podanie któregoś z parametrów tzn X i Y (nicku, przedmiotu/gambli) spowoduje, iż... nic się nie stanie. Dlatego pamiętajcie by zawsze podawać właściwe parametry!

Chyba nie muszę mówić jak ciekawy wpływ to będzie mieć na dalszą rozgrywkę. Handel, przedmioty, poszukiwania - wszystko co najlepsze:)

DuckDown

22.06.2010

Witajcie Neuromaniacy!

W imię zwiększenia radości z gry znieśliśmy wszelkie ograniczenia odnoszące się do przedmiotów, które możecie zdobyć walcząc z botami.

Co to oznacza? - teraz już bez względu na Wasz poziom (i poziom bota) macie szansę na zajefajny łup potocznie zwany dropem, lootem, stuffem itp. W Diablo 2 chodzenie "na przedmioty" nazywało się MF-runem - i teraz jak najbardziej możecie takie "Magic Find Run'y" uskuteczniać w Neuroshimie.

Wasz poziom ani poziom bota nie będzie przeszkodą w farmieniu. Mając 30 poziom, możecie klepać boty na 5 a i tak jest szansa na łup. Miejcie jednak na uwadzę fakt - iż pewne przedmioty tak łatwo nie wypadają... a ich zdobycie to powód do lansu przed znajomymi!

Co ciekawego się z tym wiąże - powstanie przedmiotów super-elitarno-legendarno-wyjątkowych. A także misji, w których trzeba będzie takowy przedmiot zdobyć by stać się królem wszechświata etc.

Generalnie dzieje się - a to jeszcze nie wszystko.

DuckDown!

 

22.06.2010

Hej Neuroshimowcy!

Od dzisiaj wprowadzamy tzw "Noob Protection". Aczkolwiek słowo "noob" może być tutaj sporym nadużyciem.

Z czym to się je:

Każdy atak na gracza o 5 poziomów lub więcej - będzie skutkował nie tylko karą w gamblach, ale i w doświadczeniu.

Prezentuje się to następująco:

Atak na gracza 5 poziomów niższego: - 1 PD
Atak na gracza 6 poziomów niższego: - 2 PD
Atak na gracza 7 poziomów niższego: - 3 PD
Atak na gracza 8 poziomów niższego: - 4 PD
Atak na gracza 9 (i więcej) poziomów niższego: - 5 PD

(oczywiście nie dotyczy to botów)

Wszystko to dla dobra naszych początkujących. Zdajemy też sobie sprawę, iż wysokopoziomowcy mogą być nie pocieszeni tym faktem. Dla nich jednak pojawią się specjalne eventy (misje) - które zapewne urozmaicą codzienną egzystencję na pustkowiach.

Duckdown

18.06.2010

Część 1/3

Czasami awanturnik dostaje taką robotę, która wydaje się niewykonalna. Ale wiadomo, skoro to robota dla najemców, to oni potrafią ją wykonać. Lecz widok przede mną jakoś osłabia mnie, zarówno w tym przekonaniu, jak i fizycznie. Myślę o tym, dlaczego tak właściwie piasek jest żółtawy, dzięki czemu psyche mam nienaruszoną. Ale przejdę do sedna.

Powoli słowo południe zmienia się w wieczór. Słońce niechętnie chowa się za nieboskłonem, wiatr cichnie wraz z życiem ulicznym. Stoję w jednej z najbardziej niebezpiecznych dzielnic- kościelisku. A dokładniej pod meliną dominującego gangu- wypruwaczy. Ich nazwa mówi od razu, jakie mają hobby. Oparty o ścianę, zwracam uwagę na dwóch strażników. Jak że jestem blisko, dostrzegam muskularne ciało pod metalowym pancerzem z lewej, i skórzaną kurtka z prawej. Obydwie facjaty pokryte szramami, pistolety maszynowe na ramieniu, pełna grozy postawa. Ale uśmiechu dodaje mi ten wzrok tępoty. Po chwili jednak grymas gaśnie, gdyż przypominam sobie zadanie.

Mam wejść do środka, i wynieść stamtąd jakiś dokument kompromitujący dowódce jednego z oddziałów. Wiem też, że atak nie wchodzi w grę, bo z całą bandą oszołomów nie mam najmniejszych szans. Ale od czego, oprócz noszenia gogli, ma się głowę. Wolnym krokiem podchodzę do tych dwóch cyngli. I od razu:
- Nie wejdziesz tu, możesz już !&*@/! stąd!- drze japę jeden.
- ależ spokojnie, ja nie chcę wejść, tylko wyjść. Ale żeby wyjść muszę najpierw wejść, prawda?- odpowiadam ze spokojem i śmiechem w myślach. Chwila zadumy, a po niej:
- eee, szef pozwala nam wypuszczać, prawda Błysk? No to wbijaj.-
Nawet drzwi mi otworzył. Zapach alkoholu, nikotyny i narkotyków trochę zmącił mi w głowie, ale trzymam się. Kilku gra w karty, kilku leży, inni gadają ale każdy pije i/lub pali oraz/bądź ćpa. Normalka, jak to w spelunach, barach i pochodnych. Jedyny pokój, najpewniej to tam znajdę ich szefa. Niestety, ci tutaj nie dadzą się tak łatwo oszukać. Muszę coś wykombinować, bo będzie krucho, głownie z moimi kościami. Eh, spróbujmy.

C.d.n.

Awanturnik wanna

18.06.2010

Część 5/5

Ręka boli coraz bardziej, kurde. Nerwy już mam uspokojone, ale czuję, że cały dygoczę. Serce i oddech pracują normalnie. Wędruje tymi pochrzanionymi korytarzami. Nie mam pojęcia ile mi jeszcze zostało, ale marzę już tylko o skończeniu tego koszmaru. Te wysta....

CO TO BYŁO???

Słyszę jak szczękam zębami, czuje strach. Nie lubię wielu rzeczy, ale podejrzanego ryku należącego do głodnej ludzkiego ciepła bestii nie cierpię najbardziej. Dobra, rozwaliłem dziś jakieś dziesięć frajerów, ale nie na raz. Jakie ja mam szanse z tym cholerstwem w pojedynkę. Robię to, co zrobi każdy dorosły facet.

Cholera, zwiewam ile sił, a ryki są coraz bliżej. Chyba że....o w mordę, biegnę w drugą stronę. Za późno, za późno, zaraz umrę! Kur... opanuj się. Na ramię broń, i teraz choć skurczybyku. Jestem gotów. Oho, a oto i ta bes....

No taa, jak zwykle, ta bestia to tylko aligatron konający przy pomocy małych robali. O, i jak miło się złożyło, idą znajomi. Szef wychodzi przed nich i pyta się:
-ilu?-
-siedmiu.- odpowiadam spokojnie, choć nogi mam z galarety.
- to wszyscy. Zwijamy się chłopcy. Kowalski obsypie nas złotem, a już ciebie w szczególności- ogłosił wskazując na mnie. Nastąpiły wiwaty, i ruszyliśmy w stronę najbliższego wyjścia, a potem do miasta.

Centrum, godzina około 9 rano, następny dzień.
Stoję pod budynkiem miejscowego biura Posterunku. Odebrałem już swoją zapłatę. Owszem, sierżant był hojny, ale w obelgach. Za te gamble było jednak warto.

Ot i cała długaśna historia, teraz wybacz ale po tych wydarzeniach resztę dnia spędzę w kiblu razem z browarami, papierem i żarciem.

Awanturnik wanna

15.06.2010
Część 4/5

Więc tak...

Trochę dedukcji. Jak wiadomo ludzie jak mają potrzebę to muszą ją jak najszybciej wykonać. I, wc na pewno będzie znajdować się w głębi tego przeklętego "dyskontu". A, jak zerknąłem moim okiem sokoła, to wszystkie toalety są połączone. W skrócie, gdy wejdę do wc w holu, mogę wyjść z wc w markecie. Świetnie, układa się. Ale rzadko wchodzę do kibla bez zamiaru wypróżnienia się.

Psia krew, totalne ciemności. Chcę już odpalić zapałkę, ale zdaje sobie sprawę, że w tym miejscu to kiepski wybór. Całe szczęście, że mam świetlika. I podobnie, mam już go złamać, ale...
Ale dostrzegam światło, latarka! Jeden z tych idiotów, pogwizdując sobie, świeci po korytarzu, po którego bokach znajdują się szalety i muszle w pokoikach. W jednym jestem ja. Słyszę że niegłupi, bo zagląda do nich. Przygotowałem broń, siedząc na muszli. Otwiera drzwi, widzę jego minę i mówię:
- zajęte, pukać to nie łaska?!- a po tych słowach wbijam mu bagnet w brzuch, a następnie między oczy. Latarka się przyda. Idę powoli dalej, wtem słyszę głos: - i co, wysikałeś się?-
Osz, psia krew, co robić? Spokój, wiem.
-no jasne. Ty, a toto było już tutaj?- mówię.
- co "toto"?- odpowiada mi.
- no "to-to". Chodź, zobacz sam.- stoję odwrócony, idzie tu.
- no więc co?- docieka.
-pokażę ci z bliska- odpowiadam i kończę jego egzystencję pchnięciem w skroń.

Wole zgasić latarkę, reszta może być chytrzejsza. W końcu wyłażę z tej bomby gazowej bez zapłonu. Trochę tu jaśniej, ale tylko trochę. Patrzę w sufit, w oddali, mniej więcej za "warzywa i owoce biologiczne" i "marzenia bobasa" światło, zapewne ogniska. - i koszmar rodziców- dopowiadam w myślach, i ostrożnie ruszam w tamtą stronę. Hihi, calusieńka piątka obżera się konserwami.

Dzięki pewnemu snu zainwestowałem w granat odłamkowy. - czas podrzucić do ognia- pomyślałem i centralnie potoczyłem go, już bez zawleczki w ich stronę, i oddaliłem się niczym Święty Mikołaj. Usłyszałem tylko "co to kur.. ma zna..." i eksplozję. Rzut oka, wszystkie to nieboszczyki, więc wracam do reszty.

C.d.n. (będzie)

Awanturnik wanna


15.06.2010

Część 3/5Część 3/5

Ciężko będzie. Powoli uspokajam się. Słyszę odgłosy szczelaniny, reszta robi swoją część. Nagle huk, bliski hałas broni palnej. Idę czujnie pomiędzy zszabrowanymi i zniszczonymi sklepami, przystając pod każdą ławka dla oceny bieżącej sytuacji. Ktoś idzie! Kroki, ale kilku osób, zwykłym tempem, zapewne dwóch. Wyglądam w ich stronę, tak, cholera, skasowali tamtego i kontrolują korytarze. To w środku jestem sam na resztę. Łatwo już na pewno nie będzie. Cholera, do diabła z tym gównem, zauważyli mnie i od razu znaleźli sie za budką z ciastkami "jak u mamy". Prują jak wariaci, ledwo co uciekam do sklepu "drogie i niemodne, ale jakże fajne. Ubrania i bielizna", gdzie lada stanowi idealną osłonę. Gadają ze sobą, coś planują. Zaraz, coś upadło. Odwracam się.....

No ja &@!!£§!, GRANAT!!! Cudem go odrzucam, ale w moją dłoń wbija się trochę odłamków. Aj, boli jak cholera, ale wytrzymam. Wstaję, póki strzępy ubrań latają i zabijam celnymi strzałami pechowych denatów.

Jakimś cudem jestem w miarę cały, a po medykamentach ręka aż tak nie boli. Wracam na główny hol i idę za strzałkami "wyjście główne".
- eee!!! Ty, no, jak ci tam...wanna, o, tutaj!- poznaję ten głos. Dostrzegam trzech awanturników, szefa, szperacza i cyngla. Ten ostatni z uśmiechem na twarzy mówi- hihi, a reszta nie żyje.
- zabiliśmy trzech. Ty kilku, to około dychy zostało. Ty idziesz do marketu "dyskont" wanna, ja elektronik, a wy dwoje ciucholandy. Tutaj spotykamy się.- szef rozkazał. Przytaknąłem głową i, po zerknięciu na mapę galerii ruszyłem w odpowiednią stronę. No ładnie, nie wiem co teraz, gdyż znów samemu idę i nie mam pojęcia, ilu spotkam.
Mam tylko cholerną nadzieję, że niezbyt wielu.

O, i już na miejscu. Nieliczne lampy oświetlają napis "dyskont", wszędzie są wózki sklepowe, szkielety ludzie wpadają w oko, aż poczułem drgawki. Ciemność pomiędzy regałami też mnie niepokoi. Każdy idiota wie, że to tam najlepiej się schować. Wchodząc tędy podpisuje testament, ale mam całkiem dobry, i realny pomysł. Więc tak..

C.d.n.?

Awanturnik wanna

 

11.06.2010

Część 2/5

Teraz!!

Przyspieszony jak ćpun po lekarstwie oddech zatrzymał się w jednej chwili. Jednocześnie prawa ręka złapała miejsce, gdzie zwykle jest lewa ręka podczas ostrzału, mojej wysłużonej i śmiercionośnej spluwy, karabinu samopowtarzalnego chciałbym wiedzieć jakiego, na którym pod lufą znajdował się brudny, trochę stępiały bagnet.

No to najpierw może ten z prawej, koleś co żuje coś zapewne ohydnego, a ruchy jego żuchwy są odrażające i nawet perwersyjne. Paradoksalnie czuję większe zdenerwowanie i podniecenie. Zamach, chwilka trwająca niemal godziny. Ostrze przebiło mu potylice, a ze względu na jego wzrost i kąt wbicia, wyszło trochę na lewo od rozciętej tętnicy. Bosko, nic nie wydał oprócz cichego jakby jęku. Jeden mniej. Natychmiast, niczym mieczem lub halabardą ciąłem tego drugiego, łamiąc zasadę walki na bagnety, ale poprawiłem się i po momencie pchnięcie w płuco wysłało go tam heej wysoko. Głęboki wdech, ale znów dynamiczna chwila uwagi....
Tylko moje serce i dzwonienie w uszach, i cichy odgłos strumienia krwi. Czysta robota, jak na brudną. Nic frajerzy nie usłyszeli. Daję sygnał kumplom na dole aby weszli, a sam, jako że mam dziwną potrzebę działania postanawiam zejść i zaatakować w pojedynkę wejście dla personelu.

Niby nic trudnego, przejąć byłą galerie tego miasta w celu otworzenia żyły złota dla mieszkańców, a głównie kupców.
Ale to zadanie dla wytrenowanych wojowników, a nie bandy "zasmródzonych" meneli łasych na kasę lub przygodę. No, ale tak już jest, cholerni jajogłowi tną koszty. Ale wracając:

Przechodząc cicho niczym kochanek do szafy, znalazłem się przy zniszczonym wejściu dla pracowników. Podjazd z parkingiem był pustawy, mało osłon terenowych, lecz dotarłem do kontenera. Bez strachu stary....dobra, uśmiech gnoju. Straszny odgłos wyszczału i słodki dźwięk padającego trupa. Kur.., kumpel zareagował kontratakiem. Trzy naciśnięcia spustu. Dwa naboje spudłowały, jeden trafił w śmietnik. Szybko, wychylenie i następny trup tego dnia. Wchodzę w labirynt korytarzy. Ciężko będzie.

C.d.n.?
Awanturnik wanna

11.06.2010

Część 1/5

Cicho, zimno, do domu (gdziekolwiek on jest) daleko, a ty se siedź w tej namiastce kiosku z tymi śmierdzącymi, silnymi i głupimi bojownikami i planuj, jak tu wypełnić to cholerne zadanie.

- ilu ich było mówisz?- najbardziej męski z męskich głosów zapytał.
- to tak, dwóch wejście główne, trzech dach, może sześciu, siedmiu w środku, para przy wejściu dla pracowników i trójka w bocznym. Razem czternastu.- głos wprost idealny dla złodzieja, szpiega bądź szperacza. W tym miejscu warto dodać, że nas jest sześciu razem ze mną.
- około szesnastu, plus minus jeden niedojdo- głos jak głos sprostował.
- chrzanić to bez marynaty. To jaki plan mamy, bo frontowy ani podobne działanie nie wchodzi w grę, racja?- cyngiel palący papierosa zadał dobre pytanie. Każdy zamyślał się, gdy ja zabrałem głos: -może tak, dwóch wejdzie na dach, skasują trójkę, da sygnał do startu, i w międzyczasie zaatakuje tych z głównego, ale w sposób obronny, przez co palanty ze środka wylecą, a wartownicy przy wejściach stracą czujność. Dwóch naszych z dachu, i dwóch z ruin puści "zaporówę", a po jednym na każde wejście wbiją się do budynku i zajdą tamtych od pleców, co będzie ich apokalipsą. Co wy na to?
Po przemowie czułem spojrzenia, a następnie usłyszałem ten słodki odgłos aprobaty.
- dobra, ty pierwszy włazisz na górę, a za tobą ta dwójka.- szef, czyli ten pierwszy spuścił ze mnie powietrze.
- do cholery, czemu ja?!- zaprotestowałem.
- twój pomysł, ty go wykonaj, żeby nikt go nie spie....- nie wiem kto to powiedział, ale pewnie był z tego dumny i zadowolony.
- w mordę, dobra....

Idę sam, pod osłoną nocy, płaszcza i wraków wszelakich. Dochodzę do ściany. Da się wejść, ale będzie to trudne. Wyjmuję linę z hakiem, daję sygnał reszcie by narobili hałasu. Wruut...bach!!! Stare autko runęło , pozwalając wejść mi na górę.
Spokojnie, powoli, jeden błąd i jestem trupem. Serce wali jak napalony żigolo, pot leje się jak mocz po imprezce, palec odmawia posłuszeństwa. Mózg boi się, że jak to zrobię to on już mi się nie przyda.

Teraz!!

C.d.n.?
Awanturnik wanna

07.06.2010

Na starcie mała rada: nigdy nie dorabiaj na boku. Parę dni temu miałem prawdziwy pościg za forsą. Wisiałem temu staremu zgredowi, czyli średniemu Tomaszowi sporo pieniążków. Znając życie, skutkiem mojej drzemki było to, że karawana pojechała beze mnie, a owego dnia regularną robotę skończyłem. Chciałem jak najszybciej mieć to z głowy. Więc zacząłem, jak typowa główna postać z RPG'ów latać po domach, najpierw pytając o prace, ale że nic to nie dało, to jednocześnie przeszukiwałem każdy obiekt składowy, którego użycie przeze mnie nie groziło niczym złym. Oczywiście to też nie pomogło. Wtedy zobaczyłem JEGO....

Ten on był silnym, przystojnym, zapewne odważnym, młodym....a nie, chwila, to tylko doktorek Nowak. Woła mnie, to z ciekawości podchodzę, i był to strzał w dziesiątkę, gdyż miał prace "w sam raz dla awanturnika". A konkretnie ktoś mu podiwanił torbę z aspiryna, środkami przeciwbólowymi i innymi narkotykami. No dobra, żadna praca nie hańbi, no oprócz szambonurka. Pytam się czy wie kto to.
- na pewno ci cholerni bandyci! Tak, to oni. A może moloch? Nie, to musiał być moloch! Choć być może i te łotry. Ahh, albo oni razem, spisek! Ale prawdopodobne  że to te...- gadał, ale wtrąciłem słowo:
- a radź se sam.
- nie wiń mnie, to przez twórców gry i ich niezdecydowanie- on na to. No to ja:
- idę stąd pinglarzu, pa pa.
- zobaczysz, niedługo każdy będzie chciał wypełnić te i inne zadania!

Straszne myśli, że każdy wojownik musiałby to przeżywać, brrr. Aj tam, mówię po cichu i idę do tej nowej, zaraz, jak jej, a! karczma, na której napis w starożytności głosił: bar u rudej, dobrej, emerytowanej Lilli. Teraz, ktoś fajnie to wymyślił, bo urwał wszystkie litery oprócz pierwszej w każdym słowie, więc powstał burdel, hihi. Ale że wprowadzono system upiększania, nazywa to się karczma. Właśnie w niej siedzę, a konkretnie w wygódce.
Hm, co jest ku....AAAAA!!! Cholera, durny psiak, o mało co nie zesrałem się ze strachu.

Awanturnik wanna

01.06.2010

Jak nie masz mniej niż 18 lat nie czytaj tego tekstu.
Awanturnik wanna


Yo yo yo, dzisiaj jest wasz dzień dzieciaki więc specjalnie dla was jest ta opowięść:
Pewnego radosnego dnia, wąchałem radośnie kwiatki z radosnym radkiem, i....chrzanić to, kto lubi takie motywy. Teraz rozbujany zią zapoda troche chip-chopu. Elo elo gangstas, łats ap mens, du ju wąt to goł for bir? Jea, aj knoł tchat ju lajk it.

No, pośmiane? A tak na serio, w tym szczególnym dniu życzę wam dużo pd, dużo gambli, słabych mutków, samych wybranych, w miare trzeźwego dnia, a w realu kasy, zdrowia, ocen, prezentów, laseczek ( a dla młodej płci pięknej MNIE), no i spełnienia wszystkich marzeń, które nie grorzą śmiercią lub kalectwem. Młody kwiecie pustkowi, rozwijaj sie!

(A opowiadania nie będzie, bo czemu miało by być? To już życzeń złożyć nie mogę?)

Awanturnik wanna

01.06.2010

Blask słońca oświetla równinne, choć z małymi wyjątkami, piaskowe i pustawe pustkowia tego świata. Wiatr dodatkowo podwyższa już cholerną temperature. Piach nagrzewa się. Woda w manierce robi się gorąca i powoli niezdatna do normalnego picia. Nie zanosi się na deszcz, na ochłodzenie, na oazę. Zarzuciłem spluwe na ramię, wziąłem lornetkę w celu rozejrzenia się kontrolnego po okolicy.

Co łatwo przewidzieć, panowały pustki. Tylko zwróciłem uwage na pewna grupke małych punkcikow, daleko oddalonych, jednak stojących bądź wolniej się, ...oh, ale gorąc... poruszających, bo godzine temu ich nie widziałem. Zapewne karawana, ślimaki, ewentualnie bandyci. Innymi słowy... ahh, gorąco... albo handlarze, albo towar, albo łowcy handlarzy. Jak zwykle chodzi o pieniądze. Poglą.... Boże, gorąco, nie wytrzymuję, wody, proszę, wody! Eh, cholera, jak zwykle, pić się chce jak diabli, a płyn trza oszczędzać.

Pff, trzeba iść dalej. Taa, idź do Warszawy, tam łatwa i dobra robota jest. Hihi, ale dojdź tam najpierw, w morde. Pot już występuje w każdym miejscu na moim ciele. Marze o zimnej nocy, deszczowej, żeby latarki bądź flary nie marnować. Deszcz zwykle ma taką właściwość że świeci. Raz taki normalny widziałem, naprawde. Tak, istnieje. Co, twoje życie to bajka, a nie to. A, mów co chcesz, ja swoje wiem.

Ten gorąc mnie dobije. Słuchaj, ja się zdrzemnę, a t..... Oż ku...!! Głupku, piep.....!! Skok w bok! Szczelaj frajerze, szczelaj! Kurde, rozglądaj się zawsze trochę. Dobra, jeden padł, trzech zostało. W miedzyczasie wypowiadania tych słow, grupka kropek zmieniła się w stojących niedaleko łobuzów, prowadzących działanie bojowe na naszą pozycje, czyli po prostu atakowali, a ze względu na ogień walki było jeszcze goręcej. Ale oczywiście po chwili było po wszystkim, a to że gadam i mam gadać oznacza że to ja jeszcze trochę sie posmażę. No trudno, chodź do tej jaskini. Ja się zdrzemne, a ty stój na warcie. Dzięki temu obydwoje będziemy mieli korzyści.

I podaj mi flaszeczke.....

awanturnik wanna

25.05.2010

Tak generalnie mówiąc, sytuacja była ciekawa, ale i nieciekawa w sensie że niezbyt miła. Leżąc na czymś, co obojętnie z punktu widzenia przypomina stół operacyjny długo eksplato ... ekspleato ... używany, spoglądając na skalpele, szczypce i inne niebezpiecznie ostre narzędzia, czekam. Kurde, nie wiem na co. Wiem, że ten robot z wieelką spluwą raczej mnie nie wypuści, zanim nie pobawie się z jego kumplami w zgadnij kotku co mam w środku.

Mam teorię po co moloch to robi. Bo w końcu, czy nawet sterta blachy i kabelków którą nazywamy robotem też ma prawo być ciekawska i żadna wiedzy, racja? No ale jak mówiłem, nie mam pojęcia co teraz począć. Mam rade na przyszłość, nie istnieje takie coś jak darmowa kurtyzana, a jesli jednak, to jest molochem, który zrobi to, co teraz. Może, jeśli dosięgne spluwy... Cholera, próbujemy. Mówię do robota: patrz, samolot! Ten nic. To ja druga próba, przemyślana: kolego, ten typ za tobą to twój znajomy? Bo albo robi se jaja, albo celuje ci w łeb. Ha! Odwrócił się! Frajer, i do tego blaszany. Odwrócony mówi mi głosem ciężkim jak dwutonowe majtki z żelaza: gdzie? Ah, pokusa za mocna, mówię mu: tutaj! I pociągam za spust. Piknie, od razu odpadł z gry. Biorę swój sprzęt i ruszam w labirynt korytarzy. Mam nadzieję, że wyleze stąd w całości.

Aha, a tak przy okazji, to pijany nie jestem. Chyba. Na to też mam nadzieję.

I nie wiedziałem, że moloch pija alkohol. Bo dam głowe uciąć (co mi i tak grozi od godziny, jak nie więcej) że miałem 3 pełne butelki i jedną pustą. A tera fifti fifti jest. To albo pijany jestem ja, albo moloch.
Eh, a mówili mi, żebym nigdy, ale to nigdy nie pił, po prostu nie wolno, nigdy nie można pić bez kolegi. Już wiem czemu.

P.S. W tym opowiadaniu, w ramach dobrego smaku, estetyki i nałogowego używania nie znajdują się treści związane w jakikolwiek z kiblem. Kur... teraz już są. W morde....

Awanturnik wanna

25.05.2010

Mały skurczybyk! Pożałuje, pożałuje tego. Jak ja taki głupi mogłem być? I to na trzeźwo?? Wstyd. Aż samego siebie chcę pobić. Co, ciekawi cię o co temu głąbowi znów chodzi? Co? Aj tam, i tak opowiem. No, to daj na browara. Dziękuje dobry człowieku. To historia o potworze znad ruin osiedla 13. A jest ona taka:

Latarki?- głos jeden zapytał.
Są!- przytaknął inny.
Racje żelazne?- ten sam głos spytał.
Są! - identycznie, jak deja vu.
Amunicja?
Jest!
Spluwy?
Są!
Rpg?
Co?
Rpg!
Co rpg?
Jest?
Ta. Jest?- spytał innego.
Jest.- odpowiedział.
Dla oszczędności czasu, wszystko jest?
Tak, no pewnie- odpowiedziały pozostałe głosy.
Idziemy, ruszać się!

3 zbrojnych typów, zakazane facjaty, broń po i w zębach. Idą w stronę bloków. Pozycja bojowa, jeden szperacz z przodu. Nie udało się, nakryli ich. Piekło rozpętało się. Jeden zrobił unik, ale w locie skonsumował troche ołowiu bez użycia ust, dwójka w trakcie wychyłu zza kontenera zdążył szczelić dwa razy, zanim poszedł obrażony do piachu. Ostatni, zanim dołaczył do reszty odpalił rpg, której pocisk walnął w ściane budynku, który w dość fajnym stylu runął. Grupka bandytów oszacowała straty i z zadowoleniem stwierdziła ich brak.
I tak własnie powstał dzisiejszy poligon szkoleniowy dla rekrutów posterunku. Co, historia o potworze z osiedla 13? Musi być niezmiernie ciekawa. Szkoda że jej nie znam. I znów pijany jestem. Ej, wez mi to wyłącz.

Plan na jutro: kupić kilo ziemniaków, zabić tego pająka, nie pić alkoholu już 6 dzień.

Awanturnik wanna

25.05.2010

Ostatnio dotarły mnie wieści ze wielu wojowników z molochem ginie, ale z najmniej znanych i domyślnych powodów. W skrócie, w dość głupi sposób. Cuż, z nudów....err, przez mój obowiązek awanturnika względem całego narodu polskiego, pisze odezwe i pewnego rodzaju poradnik, wymieniając te zagrożenia, które są najgorsze, bo nieznane.

1. Napoje gazowane. Oj tak, nie ma to jak napić sie przeterminowanej, świecącej i wygazowanej koli czy innego szajsu. A po co iść do baru, od tego są starożytne automaty. Racja, ale zawód szabrownik napojów gazowanych jest najmniej znanym, ale i bezsensownym i niebezpiecznym. Niewielu wie, że po wrzuceniu monety, oczekując na drinka, ten wylatuje z takim przyspieszeniem że udeżajac klienta w brzuch, przebija mu go, zachacza o jelito, odrywa kawałek nerki i wątroby, i zawadzając o owe jelito wytaskuje je w fontannie krwi i flaków. Widok w sam raz dla sadysty, psychola, czyli po prostu cyngla. Sam byłem świadkiem takiego wydarzenia. I nawet oglądanie tego nie jest fajne.

2. Filozofia i porady do srania i wizyt w kiblu.
Nie śmiej sie, około 13% wojowników umiera w sposób bezpośrednio z tym związany. Pododdział komandosów fokstrot z głownej bazy Posterunku opracował nawet specjalny poradnik. Ja postaram się streścic głowne zasady. Na początek, pamietaj, chcesz zrobić kupe, zrób kupe. Nie ma nic gorszego niż świstajace pociski, żar słońca i bitwy, a tobie srać się chce. A biegunka to jeszcze gorzej. Pamiętaj, sraj często. A gdy wchodzisz do wygódki, postepuj według tej kolejności: 1 zapukaj. 2 wejdź do środka.

3. Sprawdź po zatkaniu nosa, czy w dziurze nie ma molocha lub miny, która wybuchnie, gdy bogaty w mikroelementy nawóz upadnie na nią.

4. Sprawdź stan muszli. Jeśli ceramika pęknie gdy twój zad będzie na niej, uwierz, miłe to nie będzie.

5. Sprawdź ilość papieru toaletowego. Bieganie z mokrymi gaciami nie jest miłe, personalnie i społecznie, a nowe majtki troche kosztują. 6 po skończeniu interesu powinieneś dać rade.

Cholera, znowu robota wzywa. C.D.N. (Jak dożyje)

Awanturnik wanna.

06.05.2010

Po robocie lubię przechadzać się po bazarze. Obojętnie gdzie jestem, i jak się czuję. Dziwnym sposobem "czerpę" z tego satysfakcję. Te tłumy różnorakich ludzi: kupcy, cywile, straż, najemnicy, złodzieje. Choć wydaje się, że każdy robi co innego, to jednak nie ma większej różnicy. Nieliczni tylko, tak jak ja, oglądają ten motłoch z nieukrywana radością.

Nieraz zastanawiam się, czy w tym świecie nie jest lepiej niż w starożytnym. Ludzie zdają się być bliżej. Ahh, znowu pusta, trzeba następna kupić. Ale z tym nie ma problemu, na szczęście. Wracam do mojej karawany, czekając, aż towar rozejdzie sie, i wyruszymy w drogę powrotną.

Ostatnio znalazłem hobby- zbieram wszelakie wichajstry i tentegesy, czyli ogółem mówiąc śmiecie. Nawet są debile, którzy to kupują. Jeden za jakiś "regulowany zmieniacz fal neptun wersji alfa-581 do podłaczenia szeregowego do układu r-3094y16hotel47" dał mi dość pokaźną sumke gambli. Ciekawe po co mu to. E tam, nie gadaj mi tu o elektronice technice, bo ja tam nic nie rozumiem, tym bardziej teraz, jak wpruty jestem. Wydedukowałem to, gdyż znowu widzę te duże, kolorowe ślimaki. Co? Eh, znowu pijesz beze mnie, tak. One nie istnieją, to wymysł twojego umysłu. Wiesz, idź do "pod wesołym molochem", tam można odkryć prawde. Dzięki ostatniej wizycie tam wiem, że jesteśmy cyborgami, i że lepiej nie mieszać szczurzej specjalności z atomową tequilą. O, nie wiedziałem że mam 4 ręce i latam. Cholera, gdzie jest ten guzik to kończenia transmisji. A, nacisnę wszystkie.

Error no.580+1


awanturnik wanna

06.05.2010

Zielona noc. Szalone imprezy (taniec z balonem, obgryzanie jabłek na sznurku). Przyjedź - nie pożałujesz.

Poznań, godzina 3 nad ranem. Przez wielu uważana za najbardziej ponurą i nudną, nawet jak na te wyjątkowo nudne i ponure czasy. Życie powoli budzi się. Strażnicy wracają do domów, niektórzy tylko nie mają takiego szcześcia. Pijani awanturnicy i inne łotry trzeźwieja, aby znów zarobić na imprezę. Ogólnie panuje cisza i spokój, no oprócz jednego budynku, z wielkim napisem OBÓZ SZKOLENIOWY W POZNANIU. To własnie tu chłopcy mogą zmienić się w mężczyzn, pomijając bu...bar. Napewno? Dobra,  jak chcesz, zajrzyjmy do środka.

- Witamy w obozie szkoleniowym. Więc jesteście nowi, tak? Jak macie na imię? Hm, czy coś slyszałem? No, teraz lepiej, ale posłuchaj, NIE JESTEM ŻADEN SIR, JESTEM SIERŻANT JOHN KOWALSKI, ROZUMIESZ PACANIE? Dobrze, wysłano cię tu po to, abym zrobiĺ z ciebie żołnieża, i bądź pewien, że nim zostaniesz, ROZUMIESZ? Mi też się to nie podoba, ale od kiedy tu jesteś, masz mnie słuchac. Będziesz jadł, jak tak powiem. Będziesz spał, jak powiem spać, będziesz srał jak ci pozwole, ROZUMIESZ? Świetnie, a teraz gnoju udaj się to kwateromistrza, który da ci cały sprzęt, chyba że chcesz być nadal mięczakiem jak te ślimaki, to tam są drzwi. Tak, każdy tak mówi. Wróć jak uznasz, że to co masz w spodniach urosło dostatecznie, aby być jednym z nas, dzielnych, walecznych, męskich chłopców Polskiego narodu.

Widzisz, mówiłem że tam lepiej nie wchodzic. Teraz rób co chcesz, bo ja mam pewien INTERES do załatwienia. Tak, pilny, i to bardzo, i póki wychodka jest wolna to daj mi spokój.
Obym zdażyl....
O w morde, znowu papieru zapomnieli powiesić..


awanturnik wanna

29.04.2010

- Oflankować gnoji!  Krzyknąłem
- za dużo ich, zginiemy!- powiedział Mały płaczliwym głosem.
-Zamknij się! Teraz, szybko! Wy dwaj, tak, wy. Ogień zaporowy do diabła.- przez zęby odezwałem się wyraźnie.
Pociski świszczą między uchem jednym, a wybuchy na drugim. Pamiętam, kup granata. Ale niee, bo po co. To teraz żałuj.
- Idą na nas, co robimy??- Mark zapytał.
- Wyjmij kanapkę i ją zjedz! - mówię ironicznie, a ten tępak szuka jej w plecaku i mówi że już ją zjadł. Walnąłem się w łeb aż mi gogle spadły.
- Atakować! Nie zajdziemy ich grupowo, Piękniś, ze mną idziesz.- drę się.
- Dobra dobra, już, jak tam chcesz. -odpowiedział.


Biegne pierwszy, wyskoczyłem zza samochodu, i biegnę jakby mnie szczur w tyłek ugryzł. Odwracam się, a tego nie ma. To jestem sam, tamtych wybiją, może przeżyje. Coś mi odwala, wyskakuje i pruje na ślepo aż mnie palec boli.

Cholera, z kim my walczymy? Co to jest, psia krew? Ten moloch to ma pomysły. Ale daję radę, jeden po drugim pada. Nie atakują, idą do mnie, tamtych zabili a mną chcą się delektować. Zdechnę, złapali mnie. I jeszcze jeden coś mi gada. O co mu biega, mówi że teraz moja kolej i szarpie mnie. Zje mnie, tak bez soli! .....matko, to tylko sen. Leże przy ognisku, kumpel z karawany budził mnie, bo teraz moja kolej stać na warcie. Kocham szczęśliwe zakończenia takich historii. Coś mi tu jednak śmierdzi... No ja pier.... i nie mam namysli tego przyjemnego rodzaju. Ma może ktoś papier toaletowy i czyste majtki?


awanturnik wanna

28.04.2010
"takie co łazi po pustkowiach i pomaga..."
13.04.2010

Czarne chmury zawisły nad nami.

Od kilku tygodni planowałam sprawdzenie źródła ostatnich problemów. Ale nie - jesteśmy teraz w głębokiej dupie. Zawsze coś... Posłańcy to jakaś banda melepetów i gamoni!

Wyrzucili mapy, kompasy... wszelki osprzęt nawigacyjny twierdząc, iż tak szybciej dotrą do baz na pustkowiach. A tymczasem szybciej udało im się dotrzeć ale do nieba. Do radioaktywnego raju, w którym mutki przygrywają na zardzewiałych harfach...

Żal mi ich. Żal mi ich głupoty. Udało się znaleźć wypatroszone zwłoki jednego z nich. Bez czaszki. Widocznie potworki lubią takie tępe łepetyny. Gdyby zobaczyć go z lotu ptaka - wyglądałby jak cholerna róża. Srał to pies.

Do tego ta pogoda. Ile może padać. Stoimy po cyce w błocie. Słyszałam wiele o Pierwszej Wojnie światowej... okopy, wojna pozycyjna i wszędobylski drut kolczasty. Czuję się tak jakby ktoś przeniósł mnie w czasie i kazał strzelać w stronę niemieców...

Przydałaby się jakaś meteorologiczna rozgłośnia. Ze słodką pogodynką. A nie... to co jest teraz. Gówno. Rdza, błoto, pleśń. I one...

Skąd się biorą? Skąd przyszły? Dokąd zmierzają? Po co są? Po co jesteśmy? Te i inne metafizyczne pytania cisną mi się na łeb. Może też jestem zarażona. Może dron molochu właśnie grzebie mi w mózgu. Może...

Natasza ogarnij się... Rozkazuje Ci wrócić do porządku. Jak to w ogóle wygląda? Masz chwilę słabości. Każdy ją ma. Ale Tobie nie wolno. Rozumiesz?! Dużo od Ciebie zależy.

No tak... ekspedycja. Przyszły tydzień. Tak. Muszą się dowiedzieć. Wyruszamy na południe. Ilość ślimaczego śladu wzrasta wraz z wysokością. To musi być południe... Może jest coś czego jeszcze nie widzieliśmy...

Kpt Natasza Trok

06.04.2010

Mamusia mówiła, że nie ma potworów. Ale one tam są...

Wiesz o czym mówię? Wyobraź sobie filmy grozy klasy B o wszelakich fruwająco-pełzających żyjątkach, które ni z tego ni z owego zapragnęły dobrać się do Twojego mózgu. Pozbawić Cię kończyn i złożyć embriony w Twoim ciele.

Pocieszę Cię. To tylko głupkowate wymysły niedoszłych reżyserów, nijak mające się do tego co można uświadczyć na postatomowych pustkowiach. Gdzie kwaśne ręce natury wraz z radiacyjną zorzą post-nuklearną mutują w perfidny i zły sposób to co jeszcze niedawno było biedronką czy pasikonikiem. Gigerowska mieszanka potrafi namieszać w genach nawet najbardziej zaadaptowanej istoty.

Gwóźdź do trumny przybija fakt, że taki "genetyczny miks przebojów" kopiuje chętnie najgorsze przywary innych stworzeń - wściekliznę, wirusy, bród i smród, a w dodatku wytwarze nowe, nieznane dotąd formy.

Na południu, na wczasach... w tych góralskich lasach zaobserwowano ścieżki czarnego śluzu. Niczym nasza Wisła opadająca po stromych stokach i rozlewająca się po nizinach. Zwiadowcy mówią, iż to nie jest lokalny problem i stosując analogię do Wisły - dotrze prędzej czy później do nas. A wraz z nią - chmara opasłych... ślimaków. Głównych podejrzanych w tej sprawie.

Na początku wspomniałam o filmach grozy klasy B. Był taki film - Noc Krwiożerczych Królików. Jaki to ma związek z "exodusem" ślimaków? Otóż taki, że nasze brzuchonogi rozwijają się w istnie geometrycznym tempie. Oblepiają drzewa, maszyny. Dewastują krajobraz, który i tak jest daleki od ideału.

W dodatku kilku naszych po kontakcie z nimi zapadło w kilkudniowy sen. Po przebudzeniu stali się dziwnie apatyczni. Podejrzewam, że coś złapali. A strach przed porzuceniem ich na pustkowiu... nakazuje im stłumić gniew w zarodku. Dosłownie...

Dlatego apeluję: One zarażają!

Kapitan Natasza Trok

 

 

26.03.2010
Pięknie się to wszystko by rozwijało, gdyby nie kwaśne deszcze, wściekłe maszyny, i cała masa różnego paskudztwa wyłażącego w każdych krzaków. Myślisz, że to stokrotki? Ja bym tego nie zrywał... Jak ostatnio przedzierałem się przez jakieś chaszcze, to wyskoczyły mi takie bąble, że szkoda gadać... Jeszcze mam ślady. A też wyglądało niewinnie - takie śliczne listeczki i kwiatuszki...

A słyszałeś o tym, że na południu mają problemy z jakimiś oślizgłymi robalami? Mnoży się to na potęgę i pokrywa śluzem każdą rzecz. Mówią, że nie groźne, ale ja bym nie był taki pewny. Mówię ci, bracie, już lepsza była zima...

19.10.2009

Polowanie na szpiegów Molocha dobiegło końca. Z szeregów awanturników, którzy brali w nim udział wyłonił się prawdziwy bohater... Tajemniczy łowca o pseudonimie _0_HoHlik_0_ ubił 112 szpiegusów. W oficjalnym wystąpieniu, Kapitan Natasza Trok podziękowała mu i wyjawiła co jest obiecaną nagrodą.

_0_HoHlik_0_ otrzyma unikatowy karabin Winkiel-Shot, niedostępny w normalnych
sklepach i składach broni. Oto opis broni przygotowany przez jej twórców: "Nowinka techniczna wyposażona w kamerę i ruchomą przednią część. Ciekawi Cię co kryje się za winklem lub na skraju tęczy? Winkiel-Shot to jedyny wybór. Szansa na krytyczne trafienie zwiększona o 4%."

Zwycięzcy gratulujemy, a wszystkim innym dziękujemy za dzielną walkę z Molochem!

16.10.2009

Udało się odeprzeć atak szpiegów Molocha. Nie było łatwo. Wielu awanturników dzielnie tropiło i eliminowało tych degeneratów. Są wśród nich i tacy, którzy nieźle się na "polowaniu" obłowili. Jest także bohater, który był najbardziej skuteczny w tej walce i dla którego Kapitan Natasza Trok przygotowała specjalną nagrodę...

Kto to jest?

Już w poniedziałek poznacie zwycięzcę na naszej stronie. Zapraszamy!

15.10.2009

Coś wisi w powietrzu... Pod osłoną nocy w wielu miastach i na pustkowiach pojawili się ostatnio szpiedzy Molocha. Wredne kreatury, których obecność zwiastuje nadejście ciężkich dni.
 
Kapitan Natasza Trok wydała oficjalną odezwę do wszystkich, którym leży na sercu przyszłość Polski. Nie ma na co czekać, trzeba chwycić za broń i zneutralizować  każdego plugawego szpiega! Za każdego z nich posterunek oferuje pokaźną sumę gambli. W tych ciężkich czasach, nikt nie powinien wzgardzić taką nagrodą!


Dla awanturnika, który pozbędzie się największej ilości szpiegów Kapitan Natasza trzyma podobno specjalną nagrodę... ale o tym przekona się tylko najlepszy.

Szukaj (komenda SKAN) Szpiegów w różnych lokacjach dziś i jutro do godziny 16tej. Zostań bohaterem w walce z Molochem!.

01.10.2009

Zapraszamy wszystkich graczy do odwiedzenia bazy na stronie. Można do niej zapraszać swoich przyjaciół i przechowywać w niej przedmioty. Poziom bazy wzrasta dzięki kolejnym zaproszeniom. Im wyższy poziom, tym więcej użytecznych przedmiotów można używać.

Do swojej bazy można zaprosić każdego innego gracza - wyślij sms ZAPROS nazwa_gracza na numer 80900. Możesz też wciągnąć do gry zupełnie nowych graczy (tylko z sieci Heyah), wysyłając sms ZAPROS numer_telefonu.

24.08.2009

Dodaliśmy komendę WYCISZENIE - po jej wysłaniu na numer 80900 nie będziecie otrzymywali zwrotek, aż do ponownego wysłania WYCISZENIE na numer 80900.

Wprowadziliśmy także dodatkowe komendy ułatwiające zabawę graczom nie mającym dostępu do internetu (wszystkie wysyłamy na numer 80900):

JAA - informacja o atakach: bron biala, bron palna, bron ciezka oraz rodzaj używanej aktualnie broni i obrażenia, jakie zadaje.

JAO - informacja o obronach: bron biala, bron palna, bron ciezka oraz siła podstawowego leczenia.

JAD - informacja o doświadczeniu: miejsce w rankingu, liczba punktów doświadczenia, liczba punktów doświadczenia do nastepnego poziomu.

JAC - informacja o cechach: Budowa, Zrecznosc, Charakter, Percepcja, Spryt oraz liczbie wolnych punktów cech i rodzaju rozdzielania punktów cech (automatyczny/manualny).

04.08.2009
Komenda ZWIAD zmieniła nazwę na SKAN.

Dodaliśmy nowa komendę - ROZKAZ, dzięki której można się dowiedzieć, jakie zadanie trzeba wykonać w danej chwili.

02.07.2009

Bomby spadły w nocy. Nikt właściwie nie wie dlaczego, w jakiej wojnie i po co, a nawet jeśli Ci mówi, że wie, to mu nie ufaj.

Znalazłeś się na stronie Neuroshimy: Nowy Świat. Obecnie jestesmy w fazie wczesnych beta-testów, ale już od teraz chcemy zasięgać Waszej opinii i wspierać się Waszymi radami, by finalna gra była jak najlepsza i jak najdokładniej oddawała realia świata Neuroshimy.

Nie zapomnij odwiedzić forum!

Flashcontent
KomendyRegulamin Created by one2tribe.